Skip to main content

Praca zawodowa to dla naszego organizmu duży wysiłek – wysiłek, który chętnie na siebie weźmie i pomoże nam w wyzwaniach, jeśli tylko dostarczymy mu odpowiednich składników pokarmowych. Woda, minerały, błonnik, witaminy i inne niezbędne substancje to nie fanaberia, ale jego prawdziwa potrzeba. Niestety, kierowanie się wyłącznie zasadą przyjemności w układaniu talerza nie pomoże nam w naładowaniu baterii na więcej niż krótką chwilę, a wyczerpany organizm będzie na różne sposoby domagał się prawdziwego odżywienia: bólem głowy, osłabieniem, poczuciem wyczerpania, obniżeniem wydajności… A gdyby tak naoliwić całą tę maszynerię i po prostu dać jej działać – nie w trybie awaryjnym, ale w pełnej sprawności?

Taki paradoks współczesności: nieograniczony dostęp do wiedzy i popularyzacja zdrowego trybu życia sprawiły, że na temat odżywiania wiemy bardzo dużo. Wiemy, jakich składników potrzebuje mózg, żeby sprawnie pracować. Wiemy, w jaki sposób to, co znajduje się na talerzu, wpływa na nasze zdrowie, witalność, wydajność i samopoczucie tak w ogóle. Teoretycznie, bo – z drugiej strony – często właśnie na samej teorii się kończy. Jakbyśmy w to wszystko jednak nie do końca wierzyli. Lub może nie tyle nie wierzyli, co odkładali tę kwestię na abstrakcyjne „jutro”, kiedy zacznie nam się chcieć o siebie o zadbać, bo dziś nie mamy na to siły, w końcu przed nami kolejny dzień wyzwań.

No właśnie: to właśnie siła, energia i wewnętrzna moc dają nam impuls do działania w każdej dziedzinie życia. Potrzebujemy olbrzymich ilości energii do pracy zawodowej, która stanowi lwią część naszego dnia (przy czym klasyczne osiem godzin dziennie w pracy na etacie w praktyce często zamienia się w dziesięć lub więcej, z tego czy innego powodu). Do tego, obok życia zawodowego, mamy przecież mnóstwo innych codziennych obowiązków. I w końcu, a może przede wszystkim, potrzebujemy też zadbać o siebie: o swój rozwój, zdrowie, samopoczucie, wypoczynek, radość życia. Koło zamyka się, jeśli nie mamy sił na to ostatnie, i pojawia się wyczerpanie. Dlatego warto przypomnieć sobie, że jedzenie to paliwo dla naszego organizmu – dosłownie. Od dawna wiadomo, że jakość tego paliwa bezpośrednio wpływa na to, jak funkcjonujemy.

Skąd brać energię do wymagającego dnia pracy, kiedy pożary wybuchają jeden za drugim, kalendarz pęka w szwach, a my ledwo zipiemy po wczorajszym dniu?

Raczej nie pomożemy sobie, jeśli poranną drożdżówkę popijamy kawą, na lunch z wilczym głodem pochłaniamy burgera, po którym na kolejne dwie godziny zamieniamy się w półprzytomne zombie, a wieczorem mamy już ochotę tylko na coś z kategorii comfort food, na przykład pyszną włoską pastę, pocieszającą nas po długim dniu pracy. Od razu wtrącę: nic złego w tych potrawach, nie w tym rzecz. Chodzi o balans i świadomość tego, czego nasz organizm naprawdę potrzebuje, o co nas prosi i czego w pożywieniu szuka, żeby w zamian dać nam siłę i poczucie sprawczości.

Czy po ciężkim dniu pracy nasz organizm najbardziej byłby wdzięczny za kolejną porcję skrobi na kolację? Raczej prawdziwym błogosławieństwem byłby błonnik, minerały i antyoksydanty, które przywrócą równowagę, wyregulują procesy, ukoją nasz układ nerwowy i dzięki temu pozwolą w nocy wypocząć. Czy ból głowy po telekonferencji na pewno sugeruje, że potrzebujemy kolejnej kawy? A może tak naprawdę jesteśmy mocno spragnieni i potrzebujemy szklanki wody z cytryną? Czytanie tych sygnałów nie jest proste: doświadczenie społeczeństw, szczególnie w krajach rozwiniętych, pokazuje wyraźnie, że nie możemy zdać się na nasz instynkt, bo sposób, w jaki pozyskujemy pożywienie, od dawna przestał mieć wspólnego wiele z naturą. Nie mamy wyboru: musimy świadomie układać naszą codzienną dietę.

Czym możemy się kierować układając codzienną dietę?

  • Woda – niewielu z nas zdaje sobie sprawę, jak duży wpływ na samopoczucie i na sprawczość ma nawodnienie. Nie musi to być czysta woda – możesz dodać do niej cytrynę lub nieco soku owocowego albo zamiast tego wypić filiżankę herbatki owocowej albo innego naparu. Dużo wody znajduje się w też owocach, więc możesz też np. zjeść pomarańczę.
  • Omega-3 – te cenne wielonienasycone kwasy tłuszczowe są niezbędne dla prawidłowej pracy mózgu oraz całego układu nerwowego. Poprawiają pamięć, koncentrację i wpływają na nastrój. Znajdziemy je w olejach roślinnych (np. rzepakowym, lnianym), orzechach, nasionach chia, awokado oraz rybach. Może poranny rogalik warto zastąpić puddingiem chia?
  • Lecytyna – ten składnik pokarmowy należy do fosfolipidów i jest składnikiem wszystkich błon komórkowych w naszym organizmie! Jest budulcem mózgu i włókien nerwowych. Dlatego właśnie lecytyna ma bezpośredni wpływ na wydajność umysłową. Znajdziemy ją żółtkach jaj, nasionach słonecznika, soi oraz pełnoziarnistych makaronach i pieczywie. Jeśli decydujesz się na pastę na lunch, zapytaj kelnera o możliwość zamówienia makaronu pełnoziarnistego.
  • Magnez – jest to pierwiastek, który koi układ nerwowy i zwiększa naszą odporność na stresujące sytuacje. Znajdziemy go w kaszach, kakao, orzechach, warzywach strączkowych i wodzie mineralnej (nie źródlanej). Może tym razem na kolację przygotujesz pomidory nadziewane pysznym kaszotto?
  • Witaminy z grupy B – te niezbędne organizmowi składniki są kluczowe do zwiększenia wydajności w pracy, ponieważ ich niedobór objawia się zmęczeniem, znużeniem i większą podatnością na stres. Znajdziemy je w warzywach strączkowych, pestkach, orzechach, cebuli, soi, kiełkach pszenicy. Kiedy zgłodniejesz w pracy, pyszną i jednocześnie wspierającą Twój organizm przekąską będzie na przykład hummus.

Beata Żyto