Skip to main content

Emocje są naszym bezcennym zasobem, bo to właśnie one pomagają nam przystosować się do zmian. Są integralną i bardzo ważną częścią osobowości i, nawet gdybyśmy chcieli, nie da się ich tak po prostu odstawić na boczny tor. Niezależnie od tego czy z natury okazujemy emocje bardziej, czy mniej, nasza emocjonalna strona zawsze nam towarzyszy – w pracy również. I, wbrew mitowi, może być naszym ogromnym sprzymierzeńcem w osiąganiu celów biznesowych.

Biznes nie lubi emocji. Chociaż może bardziej odpowiednim sformułowaniem byłoby to, że biznes emocji się boi. To, co wymyka się tabelkom, wykresom, słupkom, jest niezrozumiałe, więc potencjalnie niebezpieczne. Z kolei to, co popycha do podejmowania decyzji w oparciu o coś innego niż twarde dane, bardzo trudno jest kontrolować. Na dodatek, emocje mogą przecież sprawić, że – nie daj Boże – ujrzymy po drugiej stronie stołu negocjacyjnego człowieka, nie tylko interes nasz czy naszej firmy.

Przesadzam? Pewnie, że tak, choć skrajne przypadki też się zdarzają. Sęk w tym, że emocje są w biznesie nadal często traktowane jak zło konieczne i coś, co najlepiej byłoby zostawić za drzwiami firmy. Choć ta sfera powoli zaczyna w świecie interesów ewoluować (wraz ze wzrostem świadomości znaczenia tzw. równowagi życiowej), to nadal wśród wielu managerów pokutuje przekonanie, że decyzje należy podejmować na chłodno, co w praktyce często jest zniekształcane do całkowitego odcinania się od emocji. Powściągliwa postawa pełna opanowania jest w środowisku profesjonalnym stawiana za wzór, w przeciwieństwie do otwarcie wyrażanej radości, strachu czy smutku. Takiej wzorowej postawy wymaga się również od pracowników, jeśli nie wprost, to pośrednio – na przykład za pomocą awansów i… pominięciami w nich. Biznes zawsze lubił kierować się twardą logiką, którą postrzega jako siłę napędową pieniądza. Emocje stawia na drugiej stronie skali, jako drenujące budżet, szkodzące w podejmowaniu właściwych decyzji, wchodzące w paradę i świadczące o słabości i braku profesjonalizmu.  

A emocje są w biznesie i w pracy niezbędne, tak samo jak w każdej dziedzinie życia, a ich skrzętne maskowanie jest dla naszej psychiki szkodliwe. Psycholog Paul Ekman wyróżnił sześć podstawowych emocji – radość, zaskoczenie, złość, smutek, strach i wstręt. Wszystkie dała nam w prezencie ewolucja. Właśnie poprzez odczuwanie radości potrafimy cieszyć się z sukcesów, strach pozwala unikać tego, co nam zagraża, a złość pozwala bronić swoich granic.

Jednak w nieostrożnych rękach każde narzędzie jest potencjalnie destruktywne, i podobnie jest z emocjami. Więc o ile po jednej stronie skali mamy odcinanie się od emocji, z drugiej z kolei widnieją emocje w formie czystej, takie jak niepohamowana złość na pracownika wyrażana przez lidera na open space, wylewanie morza łez po przeczytaniu oschłego maila, czy eksplozja radości handlowca po udanym spotkaniu z klientem. Świadome zarządzanie emocjami to sztuka, której można się nauczyć, choć zdobycie tej umiejętności będzie wymagało od nas ćwiczeń. Niestety, nie rodzimy się z instrukcją obsługi naszej emocjonalnej strony, ale to nie emocje są naszym wrogiem, a brak umiejętności kierowania nimi. Same w sobie są potężnym arsenałem i naszym potencjalnym sprzymierzeńcem w osiąganiu celów, a także w dbaniu o siebie i o innych, a bez tego nie ma mowy o zgranym zespole i o dobrze funkcjonującej firmie.

Tu dochodzimy do najważniejszej kwestii, inteligencji emocjonalnej (EQ), czyli umiejętności rozpoznawania stanów emocjonalnych u siebie i u innych. Brzmi banalnie, prawda? Nic bardziej mylnego – EQ to zestaw kompetencji, które nabywamy wraz z samorozwojem. Są nimi na przykład empatia czy asertywność. O EQ napisano wiele, choć nadal kultową pozycją jest książka Daniela Golemana Inteligencja Emocjonalna, której podtytuł mówi wprost: „Sukces w życiu zależy nie tylko od intelektu, lecz od umiejętności kierowania emocjami”. W przeciwieństwie do ilorazu inteligencji IQ, inteligencję emocjonalną z powodzeniem można rozwijać przez całe życie – a skoro od niej zależy sukces, to zdaje się, że jest to znakomita informacja tak biznesu, jak dla każdego pracownika, niezależnie od stanowiska.

Właśnie dlatego jeśli coś w kwestii emocji w pracy przeszkadza, to odcinanie się od nich. Taka postawa jest szkodliwa na wszystkich poziomach: dla zarządzających, dla pracowników i dla firmy. Przykładowo, brak empatii wśród kadry managerskiej będzie skutkował skłonnością do wypalania pracowników, odbierania im praw, w skrajnych przypadkach do mobbingu. Emocje są też paliwem dla motywacji, więc brak emocjonalnego zaangażowania pracowników będzie powodować niższą produktywność i mniejszą chęć osiągania celów, co z kolei przełoży się na gorsze wyniki firmy. Emocje w środowisku zawodowym pomagają nam czuć się bezpiecznie, dążyć do sukcesu, angażować w pracę, asertywnie stawiać granice i być uważnym na ludzi dookoła nas. Ważne jest, by mieć ich świadomość, harmonijnie z nimi współpracować i świadomie rozwijać inteligencję emocjonalną.